Ultrakolarstwo czyli wyzwanie dla wytrwałych pasjonatów

4

Sty 2019

Na fali postanowień noworocznych wielu spośród nas szuka nowych rowerowych wyzwań. Ostatnio dużo mówi się o kolarstwie ultra, czyli kolokwialnie rzecz ujmując pokonywaniu bardzo długich dystansów. Czy tego typu wyzwanie to coś, na co może się porwać każdy z nas? Postanowiliśmy się temu tematowi przyjrzeć bliżej.

Żyjemy w takich czasach, w których wielu osobom nie wystarcza robienie czegoś ot tak, po prostu. Staramy się z każdej aktywności wycisnąć maksimum, wszystko robić bardziej, mocniej, wyżej i szybciej. Oczywiście z drugiej strony dla równowagi pojawia się grupa osób, która buntuje się przeciwko takiemu wyścigowi i rozwija idee takie jak kolarstwo romantyczne, w którym chodzi o samą przyjemność z jazdy bez patrzenia na cyferki, czy odległość. Każdy ma swoją drogę jednak nie da się ukryć, że ostatnio bardzo dużo mówi się właśnie o kolarstwie w wydaniu ultra.

Pewnie sami słyszeliście o jakimś śmiałku, który potrafi za jednym razem pokonać kilkaset kilometrów na rowerze bez przerwy, lub startuje w etapowym wyścigu z metą kilka tysięcy kilometrów dalej. Tak właśnie wygląda kolarstwo w wydaniu ultra, czyli zdecydowanie przekraczające granice naszego komfortu i normalnego treningu.

Po co jeździć po kilkaset kilometrów na rowerze?

Cóż, pewnie znacie wiecznie żywą anegdotę z pytaniem „po co chodzi Pan w te góry?”. Podobnie jest z wszelkimi kolarskimi wyzwaniami – robimy coś dlatego, że można. Chcemy sprawdzić, jak dużo zniesie nasz organizm, chcemy poprawić czyjś czas, zadziwić znajomych, coś sobie udowodnić. Motywacji może być naprawdę dużo i szczerze powiedziawszy lepiej ich nie oceniać. Każdy z nas ma przecież prawo do stawiania sobie własnych celów i nie ma obiektywnego kryterium, które mogłoby umożliwić ocenianie nam tego, czy ma to sens.

Na pewno kolarstwo (ale też inne dyscypliny, jak np. biegi) w wydaniu ultra nie jest dla każdego. To zupełnie inny rodzaj przyjemności, niż wybranie się na letnią przejażdżkę rowerem w piękną pogodę, a nawet mocny trening ze znajomymi. W przypadku kolarstwo ultra wiadomo, że będzie bolało. Będą kryzysy, będzie się chciało spać, organizm będzie się buntował. Tutaj przyjemność płynie przede wszystkim z satysfakcji wynikającej z przełamywania poszczególnych barier i ograniczeń nie tyle ciała, co psychiki.

Czy to jest zdrowe?

Obiektywnie rzecz biorąc spędzenie 24, albo nawet więcej godzin w siodełku bez przerwy nie jest czymś, co moglibyśmy określić jako korzystne dla naszego organizmu. Tak samo jak zbyt ciężka praca, czy generalnie wszelkiej maści sporty ekstremalne. Bo uprawianie jakiejś dyscypliny, jakakolwiek by ona nie była w wersji ultra zdecydowanie zamienia się w sport ekstremalny.

Tak długotrwały wysiłek naraża nas na różne czynniki. Z jednej strony jest czyste wyczerpanie fizyczne wymagające potem odpowiedniej regeneracji połączonej z mądrym uzupełnieniem soli mineralnych. Nie da się po pokonaniu jednorazowo 400, czy 500 kilometrów na rowerze usiąść przy stole, zjeść banana, chipsy i popić go piwem. Takie podejście to gwarancja bardzo dużych problemów ze zdrowiem.

Jeśli chcemy jeździć na bardzo długie dystanse musimy być też odpowiednio przygotowani. Trzeba zaplanować to, co będziemy po drodze jedli, a także w jakich ilościach. Zapewne nasz organizm będzie się buntował i to też jest fakt, który musimy uwzględnić w naszych kalkulacjach. Musimy nauczyć się ubierać tak, aby z jednej strony się nie przegrzać, a z drugiej nie wychłodzić. Musimy wreszcie zadbać o idealną sprawność naszego roweru, a także naprawdę dobre jego ustawienie i fitting. Sport w wydaniu ultra wymaga odpowiedzialności, wiedzy i przede wszystkim stopniowego zwiększania obciążeń. Dzięki temu poznamy reakcje naszego organizmu i zminimalizujemy ryzyko problemów ze zdrowiem.

Czy znasz jakiegoś ultrakolarza?

Możecie spytać, czy ta wersja kolarstwa jest w ogóle popularna i kto porywa się na takie dystanse? Na pewno można 2-3 razy w roku pojechać na ultra-wyprawę, ale to nie jest sposób na jazdę przez cały sezon, a nawet rok! I tutaj się mylicie, bo ultrakolarzy (i ultrakolarek) w Polsce przybywa. Jednym z nich jest 27-letni Krystian Cholewa, który od kilku lat łączy pracę zawodową oraz swoją pasję do ultrakolarstwa. W sezonie 2019 możecie zobaczyć go na trasach Podkarpacia (i nie tylko), które pokonuje na rowerze Kross Vento 5.0. Sezon 2018 zakończył z wynikiem 24 000 km. Wyniki Krystiana śledzić możecie na bieżąco na jego profilu Krystian Cholewa KROSS Team. Więcej o jego planach na nadchodzące miesiące przeczytacie w wywiadzie.

Top