Hardtail czy full suspension- poznaj różnice.

16

Maj 2018

Zastanawiając się nad kupnem roweru górskiego stajemy często w obliczu pewnego dylematu. Hardtail czy full suspension? Sztywna rama czy pełna amortyzacja? Postaramy się Wam pokazać, jakie są plusy i minusy obydwu rozwiązań.

W dzisiejszych czasach podział rowerów górskich na sztywne i fulle w zasadzie nie mówi już nic. Jest wiele dużo ważniejszych cech konstrukcji rowerów, które determinują ich zastosowanie. Samo zawieszenie tak naprawdę jest czynnikiem mającym wpływ przede wszystkim na pewne osiągi roweru, bez wskazywania na określone dyscypliny. W końcu nie ma większego problemu, żeby znaleźć w pełni zawieszone, ultralekkie maszyny do XC, jak i stworzone do teoretycznie bardziej agresywnej jazdy trailowe sztywniaki.

Co daje pełna amortyzacja?

Zanim przejdziemy do tego, jakie są plusy i minusy rowerów z pełną amortyzacją, warto się zastanowić nad tym, co tak naprawdę ona nam daje. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj wyłącznie o komfort jazdy. W końcu mówimy o rowerach górskich, gdzie nie chodzi o to, aby cały czas siedzieć na siodełku.

Amortyzowana rama w rowerze tak naprawdę wpływa na wszystko. Poprawia komfort jazdy kiedy siedzimy na siodełku (co oczywiste), jednak przede wszystkim poprawia trakcję. Oznacza to, że w takim rowerze tylne koło w sposób ciągły utrzymuje kontakt z nawierzchnią. Nie podskakuje na przeszkodach, a po ich przejechaniu jest momentalnie dociskane do ziemi. Dzięki temu jest mniejsze ryzyko utraty kontroli nad rowerem podczas szybkiej jazdy w dół, ale nie tylko. To też zysk na podjazdach. Jest po prostu mniejsza szansa, że na luźnych kamieniach lub korzeniach koło obróci się w miejscu, a my się zatrzymamy.

To właśnie ze względu na ten ostatni czynnik coraz częściej rowery z pełnym zawieszeniem trafiają tam, gdzie zawodnicy ścigają się nie tylko w dół. Chodzi oczywiście o zawody XC i maratony MTB.

Oczywiście to, aby móc w pełni korzystać ze wspomnianej charakterystyki tylnego zawieszenia, wymaga wielu cech składowych. Po pierwsze chodzi o dobry projekt zawieszenia, a także dobrej klasy, sprawny tylny amortyzator. Musi on mieć efektywne tłumienie odbicia. Jak to działa? Mówiąc wprost, chodzi o system dzięki któremu po ugięciu się tylny wahacz prostuje się wolniej. Dzięki temu uzyskujemy spokojną, przewidywalną charakterystykę jazdy.

Czy pełna amortyzacja to same plusy?

Oczywiście w przypadku pewnych zastosowań pełna amortyzacja to prawdziwa rewelacja. Rower full suspension pozwala na inny styl jazdy i na pewnych trasach jest po prostu szybszy. Jednak wiąże się to z pewnymi konsekwencjami.

Rower z tylną amortyzacją jest cięższy i bardziej skomplikowany, niż odpowiadający mu model hardtail. W zasadzie nie trzeba tego nawet tłumaczyć. Do wagi roweru musimy w końcu doliczyć dodatkowe łożyska, łączniki zawieszenia, a także sam amortyzator. Wszystkie te części nie tylko ważą, ale też wymagają odpowiedniej obsługi serwisowej. Amortyzator tylny wymaga takich samych zabiegów jak przedni. Trzeba więc co pewien czas liczyć się z koniecznością jego odpowietrzania, wymiany oleju i uszczelek.

Aby rower mógł naprawdę wykorzystywać zalety tylnej amortyzacji, musi niestety swoje kosztować. W końcu ma być możliwie lekki i wytrzymały. Bardzo tanie modele full suspension to niestety nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Zwłaszcza, że ze względu na bardziej skomplikowaną konstrukcję ramy będą miały zawsze odczuwalnie gorszy osprzęt, niż odpowiadające im modele hardtail.

Top